Recenzja Tom Ford Velvet Orchid

perfumy Tom Ford Velvet Orchid
Zawsze zastanawiałem się, jak właściwie powstają perfumy, do których przywiązuje się wielu perfumiarzy. Nie mówię o współpracy dwóch osób, które myślę, że rozumiem. Istnieje wiele zapachów, których stworzenie pozornie wymaga większego zespołu. Najnowszy zapach, nad którym się zastanawiam, to nowy dodatek do Tom Ford Signature Collection, Velvet Orchid.

Karyn Khoury zajmuje stanowisko dyrektora kreatywnego i postanowiła zebrać supergrupę perfumiarzy, aby skomponować flanker oryginalnego zapachu Tom Ford Black Orchid. Moja dziwna wyobraźnia widzi ich nawet na scenie przedstawiających się jako The TF All-Stars. W nutach górnych widzimy pracę Calice Becker, nuty serca to receptura Yanna Vasniera a nuty bazowe ułożyło małżeństwo Maisondieu, Shyamala i Antoine. Jestem prawie pewien, że ten rodzaj perfum nie jest osiągany przez komisję, ale zastanawiam się, w jaki sposób wszyscy ci bardzo kompetentni perfumiarze zdołali się połączyć i stworzyć tak dobre perfumy, godne dodania do Tom Ford Signature Collection.

Oryginalna Black Orchid to jeden z tych zapachów, które w momencie premiery w 2006 roku były prawdziwym łapaczem płci, ponieważ nosiło go wielu mężczyzn, mimo że był skierowany głównie do kobiet. Jestem jednym z nich, ponieważ centralny akord czarnej orchidei otoczony jest bardzo powściągliwym kwiatowym brzmieniem, a następnie paczulą i drzewem sandałowym w bazie. Natomiast w perfumach Tom Ford Velvet Orchid zespół perfumiarzy został poproszony o stworzenie „cielesnego akordu kwiatowego”, który uzupełniłby oryginalny akord orchidei. Ta grupa nie kończy się na tym, ponieważ na wierzchu fantastyczny rum, a w bazie wanilia odgrywa znaczącą rolę ze znajomymi nutami Black Orchid. To sprawia, że ​ Velvet Orchid jest tradycyjnie pięknym kwiatowym zapachem, który jest bardzo dobry.

Ta sama mandarynka, która była obecna w oryginale, jest na wierzchu w Velvet Orchid, ale teraz jest skropiona miodem i oblana nutą rumu zwaną absolutem succan. To sprawia, że ​​otwiera się słodko, alkoholowo i z prawdziwym urokiem. Prowadzi do tego samego akordu orchidei, który stanowił serce klasyka. To tutaj The TF All-Stars postanowiło naprawdę zmienić tę aksamitną orchideę w mocną kwiatową balladę, ponieważ na szczycie orchidei pojawia się seria duetów kwiatowych, zaczynając od róży marokańskiej i tureckiej, hiacyntu i heliotropu po jaśmin i żonkil. A w sercu Tom Ford Velvet Orchid jest tak, jakby podążać za trzema równoczesnymi solówkami gitarowymi, które w cudowny sposób również się harmonizują. Dla większości Velvet Orchid pozostaje w tym mocnym kwiatowym refrenie. Po kilku godzinach w melodii zaczyna wirować bardzo subtelna słodycz. Zaczyna się pierwsza mirra i drzewo sandałowe; bardzo wyrafinowany zamsz i balsam peruwiański sprawiają, że całość staje się lekko szorstka, ale przygotowuje grunt pod idealną waniliową nutę, która zapewnia wykończenie. Wanilia dodaje dekadenckiej słodyczy, aby ktoś chciał więcej. Kompozycja charakteryzuje się całodzienną żywotnością i ponadprzeciętną projekcją.

Zawsze podziwiałem kolekcję Tom Ford Signature Collection za przesuwanie koperty w przestrzeni zapachowej głównego nurtu. Właśnie dlatego Velvet Orchid jest nieco zaskakująca, ponieważ prezentuje się jako bardzo tradycyjnie kwiatowa. Nie jest to przełomowe ani niezwykłe, ale w swoim ukłonie w stronę tego co tradycyjne zespołowi perfumiarzy udaje się znaleźć sposób, aby pozostawić swoje bardzo utalentowane wrażenia we wszystkich małych momentach. Nawet jeśli mogłeś słyszeć tę melodię, zanim ta supergrupa perfumiarzy znalazła sposób, aby znów poczuć się jak nowa.

Dodaj komentarz