Ciekawostki scenografii filmowych

Stacja kolejowa, na której rozkwitał romans Celi: Johnson i Trevora Howarda w filmie Davida Leani (brief Tincounter, W. Brytania 1945), nazywała się Milford Junction i znajdowała się na terenie hrabstwa Kent.

Obecnie Carnforth stał się żałosnym reliktem ostatnich dni kolei parowej. Stacja wciąż jest czynna, lecz pozbawiona personelu, a jedynymi nadal rozpoznawalnymi miejscami są: przejście, w którym kochankowie całują się, nim wskoczą do jadących w przeciwne strony pociągów oraz dworcowy zegar, który wybijał wspólnie spędzane, kradzione godziny. Nie ma już bufetu, wokół którego koncentrowała się akcja filmu. Jego miejsce zajmuje obskurne pomieszczenie, wyposażone w automaty do sprzedaży napojów i poobijane kosze na śmieci.

Pierwszym filmem z serii przygód Tarzana, którego zdjęcia realizowano w autentycznej dżungli, były Nowe przygody Targana (the New Adventures of Tarpan, Usa 1935) nakręcone w Gwatemali. Warunki pracy były wyjątkowo uciążliwe i podczas czterech miesięcy zdjęć wielu członków ekipy zostało pogryzionych przez jadowite węże i owady. 650 Indian zaangażowanych do ról tubylców odmówiło występów w towarzystwie szympansa Jigga, a miary nieszczęść dopełniła ucieczka twórcy postaci Tarzana, i zarazem producenta, Edgara Rice Burroughsa, z żoną jednego ze swoich wspólników. Tematem filmu jest odkrycie zaginionego miasta, strzeżonego przez ludzkie potwory. Autentyczne ruiny budowli Majów z powodzeniem zastąpiły marne gipsowe dekoracje, zazwyczaj stosowane w tego rodzaju filmach. Scenografia naturalna okazała się idealna. Gwiazdą filmu był Herman Brix (znany później jako Bruce Bennett), który za jedyne 75 dolarów tygodniowo musiał stawić czoła prawdziwym niebezpieczeństwom dżungli i trudom swojej roli.